Drony a odpoczynek na łonie natury

Korzystając ze sprzyjającej pogody (dużo słońca, delikatny wiaterek, przyjemnie ciepło) postanowiłam wybrać się na spacer do parku miejskiego. Może nie zupełnie jest to park, raczej teren obsiany trawą z postawionymi ławeczkami, a drzewa są tylko dookoła, ale i tak bardzo lubię tam przebywać.

Popularność dronów a relaks w ciszy i spokoju

quadrocopterZazwyczaj mimo iż wiele osób podziela mój zachwyt dla tego miejsca to zawsze panowała tam cisza i spokój. Można było spokojnie porozmawiać ze znajomymi, podziwiać piękno przyrody, a nawet czytać książkę. I ja postanowiłam wziąć ze sobą najnowszy kryminał jednego z moich ulubionych autorów i udać się na łono natury. Usiadłam wygodnie na ławeczce, kiedy nagle przed moim nosem przeleciał quadrocopter. Śmignął z dużą prędkością, a ja śledziłam go wzrokiem gdzie poleci. Okazało się, że to tylko mała zabawka dla dzieci i jeden chłopiec kieruje nim w trakcie spaceru. Na szczęście poszedł razem ze swoim tatą w przeciwnym kierunku i mogłam znowu wrócić do lektury. Jednak kilka minut później usłyszałam głośne bzyczenie, jakby mały samolocik się do mnie zbliżał. Spojrzałam w górę i zobaczyłam drony. Nie jeden dron, lecz całe trzy! Spojrzałam w dół i zobaczyłam trzech kumpli, którzy się nimi bawili. Nie mogli pójść z nimi gdzieś indziej? Miałam nadzieję, że szybko się znudzą i będę mogła czytać dalej, ale nie. Najgorsze, że jeden dron to był dron z kamerą, więc musiałam się odwracać, żeby mnie nie sfilmował. Dawniej to były tylko zdalnie sterowane samolociki, a teraz wszędzie te przeklęte drony.

Spakowałam książkę do torby i poszłam do innego parku, który mam nadzieję, żadne dron nie będzie mi zakłócał spokoju.