Dziwny zawód – strzyżenie psów

Dziwny zawód – strzyżenie psów

Na początku prowadziłam hodowlę psów na terenie Warszawy. Moją pasją były owczarki szwajcarskie. Poświęcałam im każda wolną chwilę. Spełniałam się zawodowo. Moje mioty zyskiwały medale na wystawach. Wkrótce zostałam sędzią. Jednak nie fascynowała mnie ta praca.

Strzyżenie psów – nauka

Strzyżenie psówPotem nawiązałam współpracę z moim kolegą i zaczęłam prowadzić szkolenie szczeniąt. Co jakiś czas pojawiała się u nas nowa grupka osób. Dzięki temu poznałam naprawdę wiele ciekawych ludzi. Byłam z tego zadowolona. Musieliśmy jednak rozszerzyć swoje usługi i wprowadzić profesjonalne szkolenie psów. Okazało się to koniecznością. Nasi klienci bardzo się do nas przywiązywali i nie wyobrażali sobie współpracy w innym miejscu. Uczyliśmy naszych podopiecznych odpowiedniego zachowania w różnych sytuacjach oraz nowych sztuczek. Jednak szybko zaczęło mi brakować dodatkowego zajęcia. Moja hodowla zeszła na drugi plan i musiałam ją zamknąć. W tamtym czasie miałam tylko jedną suczkę Amfetaminę. Pewnego dnia mój znajomy zaprosił mnie na swoje kursy. Było to strzyżenie psów-warszawa. Bardzo się ucieszyłam, ponieważ dzięki temu mogłam zwiększyć swoje kwalifikacje. Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu. Miałam naprawdę bardzo dużo pracy. Jednak wiele już umiałam. Cały kurs kończył się egzaminem. Pamiętam, że wylosowałam akurat pudla. Musiałam go odpowiednio doprowadzić do dobrego stanu. Na szczęście nie miałam z tym problemy i zdałam za pierwszym razem. Wkrótce strzyżenie psów stało się moim pomysłem na życie. Pomieszczenie, w którym kiedyś trzymałam swoją hodowlę przerobiłam na własny salon psiej piękności.

Miałam naprawdę sporo chętnych. Musiałam jednak zrezygnować z prowadzenia swoich szkoleń. Coś za coś. Nie można mieć wszystkiego po trochu. Jednak byłam z siebie zadowolona. Mogłam się naprawdę rozwijać. Moja mam uważała jednak, że mam dziwny zawód.