Pośrednictwo w sprzedaży chemii jachtowej

Od zawsze uważałem, że zarówno produkcja, jak i sprzedaż nie są dobrymi pomysłami na biznes. Najlepsze co można było robić, to pośrednictwo. Jednocześnie nie odpowiadało się za koszty produkcji, jak i nie martwiło o to, czy nasz towar na pewno uda się sprzedać klientom.

W Polsce była za mała podaż sprawdzonej chemii jachtowej

chemia jachtowaJako pierwszy towar, w sprzedaży którego chciałem pośredniczyć wybrałem coś, na czym od dawna się znalem. Mój ojciec zawsze zabierał mnie latem na jachty, dzięki czemu poznałem je praktycznie od środka i na wylot. Jeśli miałem zrobić w jakiejś branży karierę, to musiało to być związane z jachtami. Udało mi się znaleźć niezagospodarowaną niszę – była nią chemia jachtowa. Nie było w Polsce wielu importerów chemii z innych krajów, która również była dobra, a często tańsza niż to, co obecnie było dostępne. Wynająłem transport i zaaranżowałem pierwsze transakcje. Udało mi się porozmawiać z dyrektorem sieci sklepów i z tego co się dowiedziałem, od dawna brakowało im chemii jachtowej takiej jak ta, którą oferowałem. Wzięli od razu cały towar jaki przy sobie miałem. Wiedziałem, że moja chemia jest dobra i będzie się szybko sprzedawać, ale mimo wszystko nie sądziłem, że będzie to szło aż tak szybko. Od razu zamówiłem kolejne partie towaru i pojechałem do kolejnych firm zajmujących się sprzedażą takich produktów. Nawet raz nie spotkałem się z odmową – wszyscy byli chętni na podpisywanie kontraktów. Nie musiałem nawet opisywać wszystkich zalet swojej chemii – firmy brały ją w ciemno wiedząc, że na pewno ją odsprzedadzą.

To był pierwszy biznes, który wypalił mi najlepiej spośród wszystkich. Komis samochodowy i apteka również funkcjonują bardzo dobrze, ale nie umywają się do zysków, jakie generuje mi firma pośrednicząca w handlu chemią jachtową w Polsce i za granicą.